Nic nie poradzę... spać nie mogę, chociaż padam ze zmęczenia.
muszę trochę przystopować z tym szyciem bo ten blog zacznie przypominać dziennik - codziennie nowe wiadomości... Chociaż z drugiej strony to cieszę się, że mam się czym zająć i nie chodzę bez celu...No ale póki co to uskuteczniłam dziś dwie maleńkie rzeczy... Piżamkę tym razem większą o 500 rozmiarów od poprzedniej i kolejną wełnianą spódniczkę:)



Z tym spaniem to uważaj bo się za jakiś czas wykończysz :> Polecam melatoninę. A z drugiej strony to możesz zacząć cykle "po północy" :)
OdpowiedzUsuńPiżamka fajowa, te grochy są przeurocze ... ale spódniczka to skradła moje serce :)
Oj, na pewno się ucieszy:)Ja zbieram resztki materiału i jak już dużo uzbieram to uszyję narzutę albo poszewkę na kołderkę- i każdy kawałeczek będzie mi przypominał szycie jakiejś części garderoby (nie wiem czy to do końca zawsze miłe wspomnienia np. prucie. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńSliczna ta spodniczka, pomysl z falbanka super! A pizamka bardzo elegancko sie blyszczy :D
OdpowiedzUsuń