Nie takie to proste...
Ja- tyle lat szycia, oderwana od starego łucznika, w którym właściwie nic nie działało, łucznikowy owerlok to wszystko okazuje się być epoką kamienia łupanego...
teraz przyszło mi zasiąść do nowych maszyn... moja refleksja na dzień dzisiejszy- to tak jak bym spała sto lat i obudziła się w przyszłości...
Nie mam pojęcia jak to ogarnąć... czytam i czytam te instrukcje obsługi, i czasem zwyczajnie nie mam pojęcia co poeta miał na myśli??? o czym ona do mnie w ogóle pisze???
Moja cała radość, przerodziła się w przerażenie, panikę, że nie ogarnę
tyle stopek, co to- do czego- jak tego używać???
najgorsze jest to, że szyłam na tylu maszynach, i tyle wszystkiego, i tyle lat... myślałam że nic nie jest w stanie mnie zaskoczyć a tu zwykłe domowe maszynki pozamiatały po mnie jak mało co... ech...
najlepiej opanowałam wyjmowanie maszyn z pudełka, bo szycie na chwilę obecną mnie przeraża.
dziś sądny wieczór... albo szycie albo prucie...
ja też uważam, że instrukcje obsługi nie są wymyślane przez ludzi i na pewno nie dla ludzi, może dla jakichś cyborgów ale na pewno nie dla ludzi normalnych... ;) ale super, że masz swoją nową maszynę!
OdpowiedzUsuńJa mogę przygarnąć te twoje maszyny hahahaha, a tak poważnie to poradzisz sobie. Fajne rzeczy szyjesz :)
OdpowiedzUsuńhehe :)
OdpowiedzUsuńjakoś je opanuję po woli ;)
miał być powrót do szycia w wakacje, a tu mnie zima zastała ;)
Jak się cieszę,że masz wreszcie właściwy sprzęt. Buziaki
OdpowiedzUsuń