Dziś moja Zosieńka miała pasowanie na przedszkolaka, obowiązywał strój galowy, biało- czarno... W jej szafie oczywiście dominuje fiolet i róż jak przystało na niespełna pięcioletnią pannę;) wczoraj wieczorem wykorzystałam resztki materiału, który pozostał mi z "papaverowej" sukienki, no i udało się:) było i czarno i biało :)

Śliczną masz córę, a sukienka którą zrobiłaś bardzo elegancka - pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńChociaż minka nie tęga to modelka śliczna a sukienka piękna. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńJeśli uszyłaś ja wciągu tylko jednego wieczoru,to jesteś super krawcowa.Tak trzymaj!!!
OdpowiedzUsuńkochana, ja ją uszyłam i skroiłam bez żadnej formy ani wykroju w półtorej godziny... to był prawdziwy nóż na gardle ale się udało super ;)
OdpowiedzUsuńO kurcze Monika bez formy i wykroju, szycie w półtorej godziny - jak Ty to robisz?szczęka normalnie opada:)
OdpowiedzUsuńZosieńka jakby troszkę przerażona ;) ale stój ma iście godny. Szyjesz super szybko - szczerze zazdroszczę bo ja się strasznie ślimaczę...
OdpowiedzUsuń